piątek, 30 marca 2012

...a może tak?


Hmm?

Właściwie trudno Was obciążać wyborem okładki, skoro nie znacie jej zawartości...
Ale co tam :)

Lepiej obciążać, niż robić samemu.
Dobra filozofia, nie? :D
Taka piątkowa, powiedziałabym.

Co sądzicie?

Dzień dobry! (jeśli tak można się wyrazić o tym sztormie za oknem).



Oto projekt okładki drugiego tomu "Innych"!!!! (i dziś nie pożałuję sobie wykrzykników).



Jak Wam się podoba?
Wyraźcie swoją opinię, bo ja mam tak entuzjastyczny stosunek do samego faktu, że coraz bliżej wydania książki, iż nie stać mnie na obiektywizm. Przypuszczam, że pomysł oprawienia całości w szary papier też by mi się spodobał... Cóż, naczekaliśmy się, prawda?

Czekam na Wasze uwagi - jak zawsze zresztą.

Dobrego dnia!

E.

poniedziałek, 26 marca 2012

mrumrum - c.d.

Taaaaak...
Dawno nic się tu nie działo. Ale to dlatego, iż wiedziałam, że jeśli napiszę, że mrozy zelżały, a drogi przejezdne, to w komentarzach zapytacie, kiedy ukaże się drugi tom "Innych". Musiałabym wtedy odpowiedzieć, z właściwą mi elokwencją: "yyy...Nie wiem!".

A teraz wiem!!!!!!!
(tak, tak, wykrzykniki w liczbie powyżej trzech świadczą o zaburzeniach psychicznych, chyba Pratchett o tym pisał).
Ale co tam!!!!!!

Książka (moja książka!!!!) ukaże się na przełomie kwietnia i maja!
Hurra!

I przepraszam za milczenie.
Niech żyje wiosna!

Wszystkiego dobrego i odezwijcie się, żebym wiedziała, że Was nie straciłam na wieki...

sobota, 14 stycznia 2012

mrumrumrum...

...mrum.
Bo tak, o ile dobrze pamiętam, wyrażało się u Pratchetta zakłopotanie i skruchę...

Kochani, wybaczcie moje milczenie! Nagle zrobiło mi się w życiu bardzo trudno. Przez kilka tygodni jakby mnie nie było. Ciężko, ciężko... Ale któż tego nie zna, prawda? Nie uczynię wielkiego odkrycia pisząc, że w życiu trzeba swoje odcierpieć.

No, byle ku lepszemu!

Jestem z powrotem! I mam dobre wieści: skład książki już jest gotowy, ale nie chcę Was mamić konkretną datą wydania, bo właśnie się nauczyłam, że nic nie jest pewne.

No i okładka! Macie pojęcie, jak trudno zdecydować się na jakąś propozycję? Strój na pierwszą randkę to przy tym pikuś!

A co u Was? Jak Wasze noworoczne postanowienia? Ja moje przegapiłam, to chyba pierwszy rok, w którym nie założyłam twardo, że od teraz będę mądrzejsza, lepsza i piękniejsza...
I że będę chodziła spać przed północą, na ten przykład.

Dobranoc! :*

E.

środa, 30 listopada 2011

Seneka...

... niestety nie pisał bloga. Z przyczyn oczywistych.

Postanowiłam, że go trochę wyręczę. Uznawszy, z właściwą mi skromnością, że miał jednak więcej mądrych rzeczy do powiedzenia niż ja, będę Wam tu wrzucać co jakiś czas przemyślenia pana Lucjusza.
No to ruszamy!

"Całe życie jest niewolą. Należy więc pogodzić się z losem, jak najmniej ubolewać nad nim i chwytać każdą korzyść, jaka się z nim łączy. Żadne położenie nie jest aż tak straszne, by człowiek obdarzony równowagą ducha nie znalazł w nim jakiejś pociechy"

A to dla udręczonych codziennymi obowiązkami:

" Życie szybko pogrąży się w leniwym bezwładzie, jeśliby trzeba zaniechać wszystkiego, co sprawia przykrość..."

c.d.n. :)

środa, 23 listopada 2011

Prezenty

Odkąd pamiętam, w moim domu rodzinnym obowiązywał zwyczaj obdarowywania się na święta książkami. Jako dziecię otrzymywałam piękne wydania bajek i baśni (moje ulubione to te ilustrowane przez Szancera), potem powieści dla młodzieży itd. Rodzice też obdarowywali się nawzajem słowem pisanym i potem w długie wieczory tonęli w lekturze, czasem czytając to, co dostali, a nierzadko to co podarowali.

Teraz znów nadchodzi Boże Narodzenie, a ja po raz pierwszy czuję ważną różnicę: znów obsypiemy się książkami (mam wszystkie brakujące Mankelle dla taty, mogę to ogłosić, gdyż ów - tata, nie Mankell - konsekwentnie nie czytuje żadnych blogów, nawet mojego). Będzie fajnie! Znów mam też nadzieję, że i ja dostanę upragnione książki. Ale jest coś jeszcze: w tym roku, być może, ktoś gdzieś ofiaruje komuś pod choinkę moją powieść. I, jeśli mam szczęście, to obdarowana osoba naprawdę się ucieszy!

To ogromnie przyjemne uczucie! :)

środa, 16 listopada 2011

INNI c.d.

... już za moment w księgarniach!

Dokładnych parametry owego "momentu" są jeszcze nieznane, ale moment to moment, prawda? Nie ma prawa trwać długo.
Zauważyłam ciekawą zależność: im bliżej wydania drugiej części, tym większy mój niepokój wzbudzają komplementy pod adresem pierwszego tomu. Lękam się mianowicie, czy drugi też przypadnie Wam do gustu. Gdyby pierwszy zbierał recenzje jako "znośny", mogłabym drugim nieźle zabłysnąć, ale tak? Tyle miłych słów, zachwytów i entuzjazmu! Jak tu uwierzyć, że uda się jeszcze raz?

Czyż nie jestem nastawiona filozoficznie? Listopad sprzyja filozofom, prawda? I może jeszcze producentom farelek. Oraz ciepłych gaci.

Serdecznie Was pozdrawiam!

E.