... czyli moja książka na swojej długiej drodze do Wydawnictwa.
Dlaczego nie ma zmiłuj? Ano dlatego, że w połowie października "Inni2" wyfruną spod mych opiekuńczych i twórczych skrzydeł. Jest to, mówiąc po polsku, absolutny dedlajn: książka wpadnie w tryby ustalonych terminów drukarskich, poligraficzno-edycyjnych, czy jakich tam, co to się na nich do końca nie znam i znać nie muszę.
Dość powiedzieć, że w świetle tego trwa obecnie absolutnie ostateczne poprawianie poprawek, czyli praca na linii autor - redaktor.
No i będzie koniec!
O matko, jaki koniec?! Toż to początek będzie! Nie będę mogła spać, zanim nie dowiem się, że i druga część Wam się podoba.
Ciężki okres przede mną. To jest jak czekanie na wyniki wyjątkowo ważnego egzaminu.
Więc chyba nie dziwota, że, póki mogę, poprawiam, poprawiam, poprawiam...
To tyle w ramach raportu z pola bitwy.
Pozdrawiam, pozdrawiam, pozdrawiam...
E.
środa, 28 września 2011
niedziela, 11 września 2011
No i co?
Ha!
Mam zagadkę: co się dzieje, kiedy człowiek triumfalnie ogłosi zakończenie trudnej i wymagającej pracy?
Odpowiedź: trzeba ową pracę POPRAWIĆ.
...
Taki lajf, jak mówi staropolskie porzekadło. Jestem właśnie na etapie poprawek w mojej nowej książce, którą tak bardzo chciałabym już widzieć w rękach spragnionych czytelników! Byłaby to podwójna rozkosz: czytalibyście wreszcie moje dzieło, o które tak się dopominacie (serdecznie Wam za to dziękuję! - to nieoceniona motywacja i radość), a po wtóre oznaczałoby to, że moja praca naprawdę się skończyła.
Tak więc proszę Was, byście jeszcze jakiś czas trzymali za mnie kciuki, bo mam wielkie problemy wychowawcze z Karoliną, a nikt tego jakoś nie chce zrozumieć. Tak jakby to ode mnie zależało, co dziewczę postanowi zrobić! Ludzie są doprawdy naiwni!
Pozdrawiam Was serdecznie!
E.
Mam zagadkę: co się dzieje, kiedy człowiek triumfalnie ogłosi zakończenie trudnej i wymagającej pracy?
Odpowiedź: trzeba ową pracę POPRAWIĆ.
...
Taki lajf, jak mówi staropolskie porzekadło. Jestem właśnie na etapie poprawek w mojej nowej książce, którą tak bardzo chciałabym już widzieć w rękach spragnionych czytelników! Byłaby to podwójna rozkosz: czytalibyście wreszcie moje dzieło, o które tak się dopominacie (serdecznie Wam za to dziękuję! - to nieoceniona motywacja i radość), a po wtóre oznaczałoby to, że moja praca naprawdę się skończyła.
Tak więc proszę Was, byście jeszcze jakiś czas trzymali za mnie kciuki, bo mam wielkie problemy wychowawcze z Karoliną, a nikt tego jakoś nie chce zrozumieć. Tak jakby to ode mnie zależało, co dziewczę postanowi zrobić! Ludzie są doprawdy naiwni!
Pozdrawiam Was serdecznie!
E.
środa, 7 września 2011
!!!
Moi drodzy Czytelnicy!
Pragnę ogłosić, że skończyłam!
Skończyłam pisać drugą cześć "Innych"! Należą mi się brawa, szklanka wódki i miesiąc w Ciechocinku.
Przed nami jeszcze prace redakcyjne (pewnie będę musiała coś tam poprawić), ale to już nic w porównaniu z przedłużającym się procesem twórczym, kiedy to autorce szanownej ciągle się wydaje, że coś jest nie tak, tudzież bohaterowie, obdarzeni w tajemniczy sposób samodzielnością, robią co chcą i za nic mają terminy wskazane przez Wydawcę.
Uff! Czuję się jak wyprana w pralce w programie "bawełna, 60 stopni, ekstra wirowanie".
No.
Kiedy tylko będę wiedziała, kiedy dokładnie ukaże się książka, prędziutko dam Wam znać, gdyż Was lubię :)
Dobranoc!
E.
Pragnę ogłosić, że skończyłam!
Skończyłam pisać drugą cześć "Innych"! Należą mi się brawa, szklanka wódki i miesiąc w Ciechocinku.
Przed nami jeszcze prace redakcyjne (pewnie będę musiała coś tam poprawić), ale to już nic w porównaniu z przedłużającym się procesem twórczym, kiedy to autorce szanownej ciągle się wydaje, że coś jest nie tak, tudzież bohaterowie, obdarzeni w tajemniczy sposób samodzielnością, robią co chcą i za nic mają terminy wskazane przez Wydawcę.
Uff! Czuję się jak wyprana w pralce w programie "bawełna, 60 stopni, ekstra wirowanie".
No.
Kiedy tylko będę wiedziała, kiedy dokładnie ukaże się książka, prędziutko dam Wam znać, gdyż Was lubię :)
Dobranoc!
E.
czwartek, 18 sierpnia 2011
Bawaria
Byliście tam kiedyś? Bo ja tak!
Piękna, piękna i jeszcze raz piękna.
I może ucieszy Was wiadomość, że moja ostatnia wyprawa była w 100% "służbowa" (czytaj: dotyczyła drugiego tomu "Innych").
I wiecie co? Padało niemożebnie! A ja to lubię. Dałabym "lajksa" na FB deszczykowi bawarskiemu, ale chyba się nie da.
Dołączam zdjęcie. Jeśli ktoś ma fajne róże w ogrodzie, to tym kimś jest z pewnością biskup Bambergu, nie uważacie?
Pozdrawiam wszystkich!
E.
środa, 10 sierpnia 2011
Kopruch !
Kim jest kopruch, spytacie.
Jest to obrzydliwy krwiopijca! Bandyta, który ukrywa się w mym pokoju i dręczy mnie głównie nocą, a czasem i w dzień.
Jest wyjątkowo na mnie napalony i mam go już dość. Jego i jego ziomków. Niechaj przepadną!
No. Nie chodzi tu o jakiegoś drugiego wampira Edwarda, tylko o stworzonko, które w polszczyźnie nosi nazwę komar. Nie wiem na ile określenie "kopruch" jest znane w świecie, bo zdaje mi się, że to po śląsku.
Jak zwał tak zwał! W każdym razie apage!
Mama mówiła mi, jak byłam mała, że jabłuszko nadżarte przez robaka, to jabłuszko wyjątkowo smaczne i zdrowe, gdyż robal się nie myli.
Wnioskuję z tego, że ja też jestem wyjątkowo smaczna, zdrowa i ekologiczna, bo kopruchy pragną mnie niezmiennie i niezmiernie.
Też tak macie?
Pozdro!
Jest to obrzydliwy krwiopijca! Bandyta, który ukrywa się w mym pokoju i dręczy mnie głównie nocą, a czasem i w dzień.
Jest wyjątkowo na mnie napalony i mam go już dość. Jego i jego ziomków. Niechaj przepadną!
No. Nie chodzi tu o jakiegoś drugiego wampira Edwarda, tylko o stworzonko, które w polszczyźnie nosi nazwę komar. Nie wiem na ile określenie "kopruch" jest znane w świecie, bo zdaje mi się, że to po śląsku.
Jak zwał tak zwał! W każdym razie apage!
Mama mówiła mi, jak byłam mała, że jabłuszko nadżarte przez robaka, to jabłuszko wyjątkowo smaczne i zdrowe, gdyż robal się nie myli.
Wnioskuję z tego, że ja też jestem wyjątkowo smaczna, zdrowa i ekologiczna, bo kopruchy pragną mnie niezmiennie i niezmiernie.
Też tak macie?
Pozdro!
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Pada
Pada, proszę ja Was.
Nie pasuje to do wakacji, co?
Ale muszę się przyznać, że taka pogoda na mnie akurat dobrze działa. Kiedy jest słońce, wszyscy zdają się robić dziesięć rzeczy na raz. Ja też mam wtedy wrażenie, że powinnam Załatwiać, Pracować, Nadrabiać, Pojechać itd. Tymczasem deszczyk nastawia mnie refleksyjnie i ma tę przewagę nad słoneczną pogodą, że pozwala Zająć-Się-Książką. Nieważne, własną czy cudzą :)
A to jest dla mnie najprzyjemniejsze!
Oczywiście inaczej mają się sprawy, kiedy jest się akurat nad Bałtykiem. Albo kiedy aura kładzie nam planowany długo wypad w góry. Ale w Katowicach - super sprawa! Spokój i zaduma. No i wreszcie można odpocząć od tego ciągłego sprawdzianu dla antyperspirantów, którym jest spędzanie lata w mieście, zwłaszcza w chwilach podróżowania środkami komunikacji miejskiej...
Co sądzicie?
Pozdrawiam!
E.
Nie pasuje to do wakacji, co?
Ale muszę się przyznać, że taka pogoda na mnie akurat dobrze działa. Kiedy jest słońce, wszyscy zdają się robić dziesięć rzeczy na raz. Ja też mam wtedy wrażenie, że powinnam Załatwiać, Pracować, Nadrabiać, Pojechać itd. Tymczasem deszczyk nastawia mnie refleksyjnie i ma tę przewagę nad słoneczną pogodą, że pozwala Zająć-Się-Książką. Nieważne, własną czy cudzą :)
A to jest dla mnie najprzyjemniejsze!
Oczywiście inaczej mają się sprawy, kiedy jest się akurat nad Bałtykiem. Albo kiedy aura kładzie nam planowany długo wypad w góry. Ale w Katowicach - super sprawa! Spokój i zaduma. No i wreszcie można odpocząć od tego ciągłego sprawdzianu dla antyperspirantów, którym jest spędzanie lata w mieście, zwłaszcza w chwilach podróżowania środkami komunikacji miejskiej...
Co sądzicie?
Pozdrawiam!
E.
niedziela, 31 lipca 2011
Obejrzałam...
"Cesarzową Sissi"! :D
Ach, jakie to piękne i wzruszające! No, podobało mi się i już! TVP pokazała dziś pierwszy odcinek nowej wersji z 2010r. Widzieliście może?
W związku z seansem mam kilka pytań, które, mam nadzieję, sprowokują rzeczową dyskusję:
1. Czyż aktorka grająca tytułową rolę nie jest prześliczna?
2. Jak w sukni ślubnej o takim a nie innym kroju można było skorzystać z toalety? (wybaczcie trywialność zagadnienia, ale to frapujące)
3. Jak to możliwe, że przez tyle setek lat pokutowało przekonanie, że to żona jest "winna" temu, że urodziła dziewczynkę a nie chłopca?
4. Czyż pomysł, żeby mamy państwa młodych czatowały pod drzwiami sypialni nowożeńców przez noc poślubną nie jest perwersyjny niczym Lady Gaga? :)
Patrzcie, jeden film, a tak mnie zaprzątnął!
Czekam na Wasze uwagi.
Dobranoc!
E.
Ach, jakie to piękne i wzruszające! No, podobało mi się i już! TVP pokazała dziś pierwszy odcinek nowej wersji z 2010r. Widzieliście może?
W związku z seansem mam kilka pytań, które, mam nadzieję, sprowokują rzeczową dyskusję:
1. Czyż aktorka grająca tytułową rolę nie jest prześliczna?
2. Jak w sukni ślubnej o takim a nie innym kroju można było skorzystać z toalety? (wybaczcie trywialność zagadnienia, ale to frapujące)
3. Jak to możliwe, że przez tyle setek lat pokutowało przekonanie, że to żona jest "winna" temu, że urodziła dziewczynkę a nie chłopca?
4. Czyż pomysł, żeby mamy państwa młodych czatowały pod drzwiami sypialni nowożeńców przez noc poślubną nie jest perwersyjny niczym Lady Gaga? :)
Patrzcie, jeden film, a tak mnie zaprzątnął!
Czekam na Wasze uwagi.
Dobranoc!
E.
Subskrybuj:
Posty (Atom)