niedziela, 11 września 2011

No i co?

Ha!
Mam zagadkę: co się dzieje, kiedy człowiek triumfalnie ogłosi zakończenie trudnej i wymagającej pracy?
Odpowiedź: trzeba ową pracę POPRAWIĆ.

...

Taki lajf, jak mówi staropolskie porzekadło. Jestem właśnie na etapie poprawek w mojej nowej książce, którą tak bardzo chciałabym już widzieć w rękach spragnionych czytelników! Byłaby to podwójna rozkosz: czytalibyście wreszcie moje dzieło, o które tak się dopominacie (serdecznie Wam za to dziękuję! - to nieoceniona motywacja i radość), a po wtóre oznaczałoby to, że moja praca naprawdę się skończyła.

Tak więc proszę Was, byście jeszcze jakiś czas trzymali za mnie kciuki, bo mam wielkie problemy wychowawcze z Karoliną, a nikt tego jakoś nie chce zrozumieć. Tak jakby to ode mnie zależało, co dziewczę postanowi zrobić! Ludzie są doprawdy naiwni!

Pozdrawiam Was serdecznie!

E.

środa, 7 września 2011

!!!

Moi drodzy Czytelnicy!

Pragnę ogłosić, że skończyłam!
Skończyłam pisać drugą cześć "Innych"! Należą mi się brawa, szklanka wódki i miesiąc w Ciechocinku.

Przed nami jeszcze prace redakcyjne (pewnie będę musiała coś tam poprawić), ale to już nic w porównaniu z przedłużającym się procesem twórczym, kiedy to autorce szanownej ciągle się wydaje, że coś jest nie tak, tudzież bohaterowie, obdarzeni w tajemniczy sposób samodzielnością, robią co chcą i za nic mają terminy wskazane przez Wydawcę.

Uff! Czuję się jak wyprana w pralce w programie "bawełna, 60 stopni, ekstra wirowanie".

No.

Kiedy tylko będę wiedziała, kiedy dokładnie ukaże się książka, prędziutko dam Wam znać, gdyż Was lubię :)

Dobranoc!

E.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Bawaria


Byliście tam kiedyś? Bo ja tak!
Piękna, piękna i jeszcze raz piękna.
I może ucieszy Was wiadomość, że moja ostatnia wyprawa była w 100% "służbowa" (czytaj: dotyczyła drugiego tomu "Innych").

I wiecie co? Padało niemożebnie! A ja to lubię. Dałabym "lajksa" na FB deszczykowi bawarskiemu, ale chyba się nie da.

Dołączam zdjęcie. Jeśli ktoś ma fajne róże w ogrodzie, to tym kimś jest z pewnością biskup Bambergu, nie uważacie?

Pozdrawiam wszystkich!

E.

środa, 10 sierpnia 2011

Kopruch !

Kim jest kopruch, spytacie.
Jest to obrzydliwy krwiopijca! Bandyta, który ukrywa się w mym pokoju i dręczy mnie głównie nocą, a czasem i w dzień.
Jest wyjątkowo na mnie napalony i mam go już dość. Jego i jego ziomków. Niechaj przepadną!

No. Nie chodzi tu o jakiegoś drugiego wampira Edwarda, tylko o stworzonko, które w polszczyźnie nosi nazwę komar. Nie wiem na ile określenie "kopruch" jest znane w świecie, bo zdaje mi się, że to po śląsku.

Jak zwał tak zwał! W każdym razie apage!

Mama mówiła mi, jak byłam mała, że jabłuszko nadżarte przez robaka, to jabłuszko wyjątkowo smaczne i zdrowe, gdyż robal się nie myli.
Wnioskuję z tego, że ja też jestem wyjątkowo smaczna, zdrowa i ekologiczna, bo kopruchy pragną mnie niezmiennie i niezmiernie.

Też tak macie?

Pozdro!

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Pada

Pada, proszę ja Was.
Nie pasuje to do wakacji, co?
Ale muszę się przyznać, że taka pogoda na mnie akurat dobrze działa. Kiedy jest słońce, wszyscy zdają się robić dziesięć rzeczy na raz. Ja też mam wtedy wrażenie, że powinnam Załatwiać, Pracować, Nadrabiać, Pojechać itd. Tymczasem deszczyk nastawia mnie refleksyjnie i ma tę przewagę nad słoneczną pogodą, że pozwala Zająć-Się-Książką. Nieważne, własną czy cudzą :)
A to jest dla mnie najprzyjemniejsze!

Oczywiście inaczej mają się sprawy, kiedy jest się akurat nad Bałtykiem. Albo kiedy aura kładzie nam planowany długo wypad w góry. Ale w Katowicach - super sprawa! Spokój i zaduma. No i wreszcie można odpocząć od tego ciągłego sprawdzianu dla antyperspirantów, którym jest spędzanie lata w mieście, zwłaszcza w chwilach podróżowania środkami komunikacji miejskiej...

Co sądzicie?

Pozdrawiam!

E.

niedziela, 31 lipca 2011

Obejrzałam...

"Cesarzową Sissi"! :D
Ach, jakie to piękne i wzruszające! No, podobało mi się i już! TVP pokazała dziś pierwszy odcinek nowej wersji z 2010r. Widzieliście może?

W związku z seansem mam kilka pytań, które, mam nadzieję, sprowokują rzeczową dyskusję:

1. Czyż aktorka grająca tytułową rolę nie jest prześliczna?
2. Jak w sukni ślubnej o takim a nie innym kroju można było skorzystać z toalety? (wybaczcie trywialność zagadnienia, ale to frapujące)
3. Jak to możliwe, że przez tyle setek lat pokutowało przekonanie, że to żona jest "winna" temu, że urodziła dziewczynkę a nie chłopca?
4. Czyż pomysł, żeby mamy państwa młodych czatowały pod drzwiami sypialni nowożeńców przez noc poślubną nie jest perwersyjny niczym Lady Gaga? :)

Patrzcie, jeden film, a tak mnie zaprzątnął!
Czekam na Wasze uwagi.

Dobranoc!

E.

wtorek, 19 lipca 2011

Wstyd i gańba!

Dlaczego, spytacie.
Ano ostatni mój post był o truskawkach! Kto dziś pamięta o truskawkach? Wspomnienie o nich ginie, lodówkę wypełniają mrożonki, a truskawki, które jeszcze można kupić kosztują chyba dychę za kilogram.
Wnioski?
Wnioski są takie, że dawno nie pisałam.
No to wstyd i gańba.
Zatem przepraszam.
"Gańba" mówi się u nas, na Śląsku (dla tych co nie wiedzą).

Nie wiem natomiast, jak się mówi na warszawskim Mokotowie, ale u nich też nie jest najlepiej... Znalazłam taki artykuł, pochodzący z "Metra", który traktuje o czytelnictwie dzieci i młodzieży. Jak go odnajdę, to wkleję Wam link. Tymczasem streszczę, o co tam chodziło.
Ano autorka wybrała się do liceum na Mokotowie, by wypytać młodzież, jak to z tym czytaniem jest. Jedno dziewczę mówi tej pani redaktor, iż dziwi się, że przybyła do liceum rozmawiać na ten temat, gdyż "tu nikt nie czyta". Inni przyznają, że kiedyś czytali i mama w ramach kary odbierała im książki, ale dziś to już nie działa, teraz dostaje się bana na internet.
Są też, oczywiście, utyskiwania na lektury szkolne, ale to chyba akurat gańba nie jest, w każdym razie ja nie umiem dziwić się ogólnej do nich niechęci. Ale generalnie licealiści przyznają się bez oporów do tego, że nie czytają: kilka godzin dziennie zabiera im przesiadywanie na fejsie i tubku. Skąd więc brać czas na literaturę? A wybór jest prosty.

Kochani, kanał jakiś! Ktoś tam, co prawda przyznaje, że czyta kryminały, że coś sobie wybiera z bogatej oferty wydawniczej, ale ogólny obraz jest przygnębiający. Jedna dziewczyna powiada, że kocha się w Kmicicu, a co za tym idzie uwielbia "Potop". Ach! To mnie ucieszyło. Zastanawiałam się nawet przez chwilę, czy to nie ze mną ten wywiad :) Kimicic rządzi!

Na koniec coś, co mnie zdziwiło. Bardzo Was proszę o komentarz. Ktoś bowiem powiedział, że pani redaktor powinna udać się do gimnazjum, nie liceum, bo to tam czytają. Czy to prawda? Jak to u Was wygląda?

Napiszcie coś pocieszającego, bo strasznie dołujący ten artykuł dla kogoś, kto usiłuje zostać Pisarką...

Uściski!