niedziela, 8 maja 2011

Życzenia...

dla wszystkich!
Przypomniało mi się bowiem, że zaczyna się okres powszechnej brutalności edukacyjnej zwanej zbliżającym się końcem roku szkolnego.
W związku z powyższym życzę Wam z całego serca wytrwałości, weny i sił. Zdawajcie, zaliczajcie i poprawiajcie śpiewająco! Trzymam kciuki!
Och, jak ja się cieszę, że ten okres życia mam już za sobą :)

Byle do wakacji! Będzie czas na czytanie :D
Ba! Nawet ja będę miała czas na czytanie, bo zakończy się moje pisanie. Jupiii! :D

sobota, 30 kwietnia 2011

Znacie się może...

... na rybkach?
Takich kolorowych i malutkich, nie tych dobrze przyprawionych, które jada się w Sopocie? Takich do akwarium, znaczy się.
Wybieram się na urodziny do znajomego, którego hobby to właśnie jakieś glonojady i inne mieczyki. Co mu kupić? Problem mam wielki. Jestem nawet gotowa się szarpnąć, ale co jeśli kupię jakiegoś egzotycznego mordercę, który wyżre mu jego kolekcję?
A może kupić jakąś ładną rybkę, choćby morderczą, i zdać się na fachową wiedzę kolegi? Tzn ufać, że będzie wiedział, czy może ją wpuścić do kolektywu, czy raczej powinien ją trzymać w słoiku po dżemie?
Pomocy!!

czwartek, 14 kwietnia 2011

Inni...2

Moi drodzy!
Po pierwsze chcę prosić o wybaczenie wszystkich, którzy uprzejmie, acz z przyjemną natarczywością wypytują mnie o drugi tom "Innych". Teraz mogę już zapewnić, że ukaże się niebawem. Kiedy dokładnie? tego nie wiem, bo w grę wchodzą mechanizmy wydawnicze, które są dla mnie nadal dość tajemnicze. Ale póki co, sprawy nadal są w moich rękach, bowiem kreślę właśnie ostatnie rozdziały książki.
Obiecuję ogłosić tu triumfalnie postawienie owej kropki poprzedzającej napis "KONIEC".

Póki co, proszę o wsparcie duchowe, bom ledwo żywa... Czuję się, jakbym od paru tygodni brała udział w zgrupowaniu mistrzów boksu i partnerowała w treningach Tomaszowi Adamkowi.

Uff... Niech moc będzie ze mną...

Z Wami oczywiście też :)

Uściski i podziękowania dla wszystkich, którzy tu bywają. Dodajecie mi sił!

wtorek, 22 marca 2011

Karolina...

... robi, co chce :(
Znowu mam z nią problem.
Proszę, pamiętajcie o tym, czytając drugi tom. Ona jest zupełnie samowolna. Jeśli nawet marzyło mi się poprowadzić fabułę w jakimś konkretnym kierunku, to teraz muszę z pokorą poddać się decyzjom mojej bohaterki. Siła wyższa? Można to tak nazwać?

Na czym to polega? Macie może jakiś pomysł, jak wyjaśnić ten fenomen? Piszę sobie książkę i każda jej ocena będzie, bądź co bądź, oceną MOICH umiejętności, talentu, pomysłów itp. Tymczasem nikt nie weźmie pod uwagę, że ja tylko wykonuję rozkazy...

Pomocy!!!

czwartek, 10 marca 2011

Buty...

Wyciągnęłam z głębi szafy buty sportowe. Jak nie rower, to marsz... Przemierzam świat dziarskim krokiem, dotleniając organizm. Potrzeba mi tego bardzo - finiszuję z drugim tomem!
Trzymajcie kciuki za moje ostatnie rozdziały!

I za to, żeby mi nikt nie ukradł butów.

Pozdrawiam!

E.

czwartek, 3 marca 2011

Rower

Chcę się Wam pożalić: kiedy pod wpływem słoneczka z trudem odbudowywałam optymizm, który opuszcza mnie na czas miesięcy zimowych, ukradziono mi rower.
A miło być tak pięknie! Miałam odzyskać kondycję i pobudzić wydzielanie tych wszystkich pozytywnych hormonów, które sprawiają, że człowiek czeka na wiosnę z nową energię i nadzieją. Miałam sobie jeździć po Katowicach i okolicach, a moja sylwetka miała zyskiwać na smukłości. Miałam zorganizować jakąś fajną wycieczkę dla przyjaciół i ich psów! A teraz wszystko legło w gruzach.
Zamiast optymizmu mam załamkę.
UKRADLI MI ROWER!
I to jeszcze tak nieromantycznie, pod sklepem mięsnym. Weszłam tam po frankfuterki, a kiedy wyszłam, roweru nie było. Ani zabezpieczającego go zabezpieczenia, które okazało się zupełnie niezabezpieczające.

Czy to znak, że mam zostać wegetarianką? Nie mam powołania...

Pocieszcie mnie!

środa, 16 lutego 2011

PISANIE

Moi drodzy,
postanowiłam zabrać głos w sprawie podejmowania prób literackich przez dzisiejszą młodzież. Żeby było wszystko jasne od początku: piszcie! PISZCIE dużo, wytrwale i nie dajcie się zniechęcić, zwłaszcza kiedy Wasze pisanie sięgnie już prób realizacji marzeń czyli publikacji. Trzeba się uzbroić zarówno przeciwko słowom krytyki wypowiedzianym przez przyjaciół i znajomych, jak i fachowców rządzących tym biznesem.

To jest trudne, bo w ogóle życie jest trudne :)

Wystarczy pomyśleć, jak łatwo się poddać ucząc się matmy lub chemii, żeby zrozumieć, że młody autor narażony jest, jakby z definicji, na zniechęcenie i przerwanie prób.
Mówię Wam to z perspektywy osoby, która swoje cierpliwie(no, nie zawsze cierpliwie) zniosła i teraz cieszy się spełnionymi marzeniami.
Może zresztą napisałam tu dziś rzeczy oczywiste, ale wiem, jak bardzo sama swego czasu takiej oczywistej zachęty potrzebowałam.
Więc piszcie!
A jeśli mielibyście chęci poddać swe pisanie mojej wyważonej ocenie, to zachęcam :) Ale to dopiero w wakacje.Teraz wszystkie me siły pochłania własna praca literacka.

Trzymajcie się ciepło, młodzi Autorzy!

E.